wtorek, 25 września 2007

Wtorkowa niemoc

Po przecudownej wycieczce do Wiednia na której w sumie nie miałem żadnych problemów z fajami. No może poza jednym wieczorem kiedy to już prawie wziąłem fajkę częstowany przez Rafała. Wróciłem do stanu wyjścia, a może jeszcze gorzej bo palić mi się chce nie tylko wieczorami. Jak to do tej pory miało miejsce, ale również w czasie pracy i z rana przed pracą. Chyba wpadłem w jakiś dołek. Prawie ciągła chęć zapalenia, potęguje się z dnia na dzień. Mam nadzieje, że wytrzymam.

Brak komentarzy: