czwartek, 20 września 2007
Nałóg ... to mało powiedziane !!
Co wieczór mnie ciągnie, dzisiaj to już prawie zapaliłem. Ostatnim razem jak rzucałem było mi chyba łatwiej, nie pamiętam za bardzo. Ale to chyba oznacza, że nie było takich problemów, bo problemy to się pamięta. FUCK !!! Może tym razem mam więcej problemów i jestem bardziej podatny na zachciehujki (tak sobie z Kasią mówimy na zachciewajki :). Zmęczenie, brak spokojnych dni. Cały czas w biegu. Henia sobie strzele i będzie dobrze. Tylko bym przez te fajki nie wpadł w drugi nałóg ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz