niedziela, 27 stycznia 2008

Załamka

Nic z tego :(
Jednak nie ... . A już myślałem, że jestem na dobrej drodze. Myliłem się. Nie potrafię nic naprawić. Gorzej!!! Jeszcze bardziej niszczę to, za co się zabiorę. Czy stać mnie na coś więcej? Czy kiedyś będę dobrym człowiekiem? Czy będę potrafił dać szczęście? Bo jak nie to po co ja tu jestem? Bezsens, tak być nie powinno.

środa, 16 stycznia 2008

Powrót palacza

Palę, palę czasami mi się wydaje, że za dużo, o wiele za dużo.
Znowu mam zamiar rzucić :) Ale to jeszcze nie teraz, czekam na dobry moment.
Coraz częściej wspominam słowa mojej mamusi która jak tylko mogła cytowała ks. Twardowskiego: "Spieszcie się kochać ludzi, tak szybko odchodzą" Ja nie zdążyłem kochać mamy tak jakbym tego chciał. Tak szybko i nagle odeszła.
Czasami się zastanawiam czy nie czuła, że to już niedługo. Nic mi o tym nie mówiła, pewnie nie chciała mnie martwić. Jednak z biegiem czasu, patrząc z dystansu widzę to coraz wyraźniej. Coś musi w tym być.
Czyżbym też coś przeczuwał? Czy już nadeszła moja kolej? Tego nie wie nikt.
Biorąc sobie do serca radę mojej mamy staram się żyć tak jakby to był mój ostatni dzień.
To mi bardzo pomaga w opanowaniu się. Już tak często nie podnoszę głosu, nie kłócę się z taką zażartością jak kiedyś. Nie żebym całkiem nad sobą panował. Ale się staram. Nie obrażam ludzi tak jak kiedyś. Chociaż to mogła by stwierdzić tylko osoba postronna.
Ogólnie się staram i szykuje na spotkanie ... Kocham Cię :)