czwartek, 13 września 2007

Kolejny dół???

Już tak się cieszyłem, że mnie to gówno nie ciągnie a tu myk i już mi się chce. Kolejny dzień który zaliczyłbym do walecznych. W pracy nie miałem czasu nawet pomyśleć ale po. Ho ho. Taka mnie dopadła chęć, że już dawno tak mi się nie chciało. Kiedy to się skończy, przecież nie chce palić !!!

środa, 12 września 2007

Środek tygonia

W pracy zamęt, termin realizacji minął, więc się trochę nerwówka zrobiła. Ja już się chyba przyzwyczaiłem do tego. Co chwila się termin projektu kończy i trzeba przysiąść czasami po godzinach :) Fajki mi w sumie nie są potrzebne, prawie o nich nie myślę. Dzisiaj to chyba o nich zapomniałem. Chociaż teraz jak piszę to chyba bym zapalił. Dziwne uczucie. Nie chce palić bo to śmierdzi itp. ale żal mi tych dymków. Dymu który się kłębi wokół. Brak mi tych chwil sam na sam z dymem.

wtorek, 11 września 2007

Tygodniowa spowiedź

Po wtorkowej wielkiej wtopie kiedy to zrobiłem z siebie ... (pisząc idiota i/lub cham, obraziłbym te osoby). Miałem ciężki tydzień, stres, tęsknota, brak widoków na przyszłość. Ogólnie wielki, wielki dół. Na szczęście moja Kasia pomogła mi i teraz znowu żyję. Z wielką blizną na psychice i sercu ale żyję. Jak to mawiał mój przyjaciel: Złego diabli nie biorą. Chyba się to sprawdza w moim przypadku. No ale styka użalania się. Nie pale to mnie cieszy. ZERO fajek przez ten ciężki okres, potrafię zwyciężać bitwy, nie jest ze mną aż tak źle :)

poniedziałek, 3 września 2007

Nie lubię poniedziałków ...

Ten jednak należał do bardzo fajnych dni, mimo problemu z softem w pracy.
Kilka meczyków, instalka kilku programów. I przez całą prace ani myśli o papierosach. Dopiero po pracy taka mnie naszła myśl, że bym sobie zapalił. Ale odleciała szybciej niż się pojawiła.
Wieczorem jest jednak najgorzej. Porównanie do choroby która wieczorem nabiera na sile, jest chyba najwłaściwsze.

niedziela, 2 września 2007

Fajki !!!

Jak mi się chce palić, dosłownie wariuje!!!
Nie ma fajek to wcinam pozostałości po obiedzie :/ Błąkam się po mieszkaniu w poszukiwaniu czegoś co gdzieś zgubiłem. Wiem dobrze gdzie są ale idę po Henia (tak z Kasią nazywamy Heineken'a). Muszę się czymś zająć. Projekt który miał mi zająć całą niedziele zrobiłem w 3h. Z jednej strony dobrze ale z drugiej ... . Wracam do piwka i może w coś zagram :) To powinno mi pomóc.

sobota, 1 września 2007

dołująca sobotnia

Sobota, pełna napięć i niepotrzebnych spięć przebiegła szybko. Bardzo mi się chciało dziś zapalić. Chyba tak samo jak drugiego dnia. Udało się ale ofiar było tak dużo, że nie wiem czy to zwycięstwo. Mając nadzieje, że kolejne dni nie będą takie męczące i dołujące kładę się spać. 6 dni :D

Piątkowa noc

No i jestem 1:30. Jestem z siebie dumny. Moja żonka mniej bo wypiłem trochę, ale mogę pisać to w sumie nie jest tak źle :D Ale do rzeczy, nie zapaliłem ani jednego :DDDD Mimo, że piwko się lało strumieniami to nie zapaliłem a zawsze paliłem jak smok przy piwie. Dobrze mi idzie tylko tak dalej.