poniedziałek, 3 września 2007

Nie lubię poniedziałków ...

Ten jednak należał do bardzo fajnych dni, mimo problemu z softem w pracy.
Kilka meczyków, instalka kilku programów. I przez całą prace ani myśli o papierosach. Dopiero po pracy taka mnie naszła myśl, że bym sobie zapalił. Ale odleciała szybciej niż się pojawiła.
Wieczorem jest jednak najgorzej. Porównanie do choroby która wieczorem nabiera na sile, jest chyba najwłaściwsze.

Brak komentarzy: