środa, 12 września 2007

Środek tygonia

W pracy zamęt, termin realizacji minął, więc się trochę nerwówka zrobiła. Ja już się chyba przyzwyczaiłem do tego. Co chwila się termin projektu kończy i trzeba przysiąść czasami po godzinach :) Fajki mi w sumie nie są potrzebne, prawie o nich nie myślę. Dzisiaj to chyba o nich zapomniałem. Chociaż teraz jak piszę to chyba bym zapalił. Dziwne uczucie. Nie chce palić bo to śmierdzi itp. ale żal mi tych dymków. Dymu który się kłębi wokół. Brak mi tych chwil sam na sam z dymem.

Brak komentarzy: